Jak zjeść słonia?

Barbara Serwin
10.12.2008

Jak często czujesz, że coś cię przerasta, jest nie do ogarnięcia? Jakaś sprawa do załatwienia. Jakiś problem do rozwiązania, który z czasem zaczyna przypominać słonia. Wielkie, szare "coś" psuje radość życia i nijak nie chce zniknąć. Co z tym zrobić? Jak zjeść słonia? Odpowiedź jest prosta - małymi kęsami.

Niestety, to, co proste, bywa czasami trudne, a człowiek ma taką konstrukcję, że lubi łatwo, szybko i przyjemnie. Ja, jak większość ludzi, próbowałam różnych sposobów na słonia. Wpadałam w panikę: o Boże, dlaczego ja, co ja z tym zrobię, nie dam rady. Albo stosowałam technikę spychologicznego odkładania na później: jutro pomyślę, od jutra zacznę coś z tym robić itp., itd. Robiłam tak, jak mi było w danej chwili wygodniej. A przynajmniej tak mi się wydawało, bo co to za wygoda, gdy nad człowiekiem coś wisi? Skoro jednak z wiekiem się mądrzeje, to i mnie przybyło trochę rozumu. Zaczęłam bardziej cenić sobie pragmatyzm, który jest furtką do świętego spokoju. Udawanie, że problemy nie istnieją albo że same znikną, jest bez sensu, więc nie tędy droga. Teraz, gdy na mojej drodze spotykam słonia, nie stosuję już techniki uników. Nie tracę czasu na szukanie sposobu, jak go obejść, jak udać, że go nie widzę. Teraz planuję, jak się za niego zabrać - dzielę go na kęsy. Najpierw dziabnę uszko, bo najchudsze, więc szybciej strawię. Potem może wezmę się za trąbę itd. Dzięki temu mogę przestać myśleć o słoniu jako o całości. Słoń podzielony na części przestaje straszyć swoim ogromem.



Kiedy jednak czasami zapomnę o tej mądrej zasadzie, to zdarza się, że słoń zasłania mi słońce. Tego nie lubię, więc znowu się mobilizuję i idę po rozum do głowy. Rozum w mojej głowie nie za wielki, ale często używany, mówi mi, że jak się ma apetyt na życie, to można strawić niejednego słonia. Słowo daję.

Dodaj do ulubionych 5 Wykop

Poleć Zgłoś nadużycie
Dodany przez użytkownika: Barbara Serwin
Dodaj komentarz
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze - zaloguj się

Jeśli nie masz jeszcze konta w serwisie Pozytywne.com, zarejestruj się
Komentarze (5)
Pink
13.03.2010 12:43
:) dziekuje, tego mi wlasnie dzis potrzeba bo jestem tuz przed spotkaniem ze sloniem...
słonik
słonik
3.03.2009 15:25
niezłe spostrzeżenia.....
liga
liga
23.02.2009 19:16
tak, z problemami trzeba się brać za bary.... a wtedy zawsze wychodzi słonce.... a ze słonia zrobi się słonik... na szczęście...i tak można nazbierać 13 sztuk, też na szczęście
Kasia
Kasia
3.02.2009 20:10
też mi się bardzo podoba... zresztą że ja dosyć często łapię pojedyncze dołki... mimo ze to nie są "duże słonie" czuje że zapadam się w to głębiej i głębiej...
heh... najczęściej pomaga mi rozmowa z bliską mi i zawsze wyluzowaną osobą... i właśnie przez nią zawsze te problemy stają się malutkie :D albo przynajmniej rozdrobnione... tak jak ten słoń po kęsie powolutku :D

super :]
Dana
Dana
13.12.2008 23:50
Bardzo podoba mi się Twój tekst. To bardzo dobry sposób na załatwianie spraw potocznie nazywanych problemami. Gratuluje i wielu sukcesów życzę!!!