To, kim jesteś, stanowi wielką różnicę

Barbara Binkowski
18.04.2009

Dziś chciałabym się podzielić ze wszystkimi optymistami fantastyczną historią (szczegóły poniżej). Rzecz zdarzyła się w jednym z college'ów w Nowym Jorku.

Oto historia:
Pewna nauczycielka w Nowym Jorku postanowiła uhonorować uczniów jednej ze starszych klas, mówiąc im, jak wiele wnoszą, będąc tym, kim są, i prezentując swoje osobowości. Uczyniła to w obecności całej klasy, wywołując każdego z uczniów na środek, po czym powiedziała każdemu z nich, iż to, kim są, stanowi wielką różnicę, zarówno dla niej, jak i dla całej klasy. Następnie wręczyła każdemu z nich niebieską wstążeczkę, na której widniał wydrukowany złotymi literami napis: „To, kim jesteś, stanowi wielką różnicę”.



Następnie nauczycielka zdecydowała, że klasa będzie pracować nad projektem, którego celem będzie zbadanie, jaki wpływ wywoła wyrażenie uznania osobom wśród lokalnej społeczności. Każdy z uczniów otrzymał trzy niebieskie wstążeczki z poleceniem, by rozpowszechnić rytuał wyrażania uznania innym. Po dotarciu do wybranych osób uczniowie mieli za zadanie sprawdzić, kto komu wręczył niebieskie wstążeczki, i w ciągu tygodnia złożyć przed całą klasą sprawozdanie ze swoich wyników.

Jeden z uczniów wybrał się do niższego rangą urzędnika w pewnej firmie i wręczył mu niebieską wstążeczkę w podzięce za pomoc, jaką mu on okazał w planowaniu kariery. Następnie dał mu kolejne dwie wstążeczki i wyjaśnił, iż pracuje aktualnie nad projektem, którego celem jest propagowanie wyrażania uznania dla drugiej osoby. Wspomniał także, iż w związku z tym zadaniem urzędnika jest znalezienie kogoś i wręczenie mu niebieskiej wstążeczki jako dowodu uznania dla tej osoby.

Później tego samego dnia wspomniany urzędnik poszedł do swojego szefa, który znany był ze swojej zmierzłości i gderliwości. Oznajmił mu, że głęboko podziwia jego zdolności kreatywne, po czym zapytał go, czy przyjmie prezent w postaci niebieskiej wstążeczki i czy pozwoli mu ją przypiąć. Szef, nie ukrywając swego zdziwienia, powiedział „tak”, a wówczas pracownik umieścił niebieską wstążeczkę na jego marynarce, tuż nad sercem. Zapytał także, czy szef zgodzi się przekazać następną niebieska wstążeczkę komuś w dowód uznania za to, kim jest, po czym wręczył mu ostatnią wstążeczkę. Wyjaśnił także, iż to, co robi, jest rezultatem współuczestnictwa w projekcie szerzenia uznania wśród miejscowej społeczności. Nadmienił również, że uczeń, który mu te wstążeczki przekazał, pracuje nad wspomnianym projektem i że istotnym jego celem jest szerzenie wspomnianego rytuału i zbadanie wpływu, jaki wywrze on na ludziach.

Tego samego wieczoru po powrocie do domu szef usiadł przy stole ze swoim 14-letnim synem i powiedział: „Dziś przydarzyła mi się najbardziej niewiarygodna rzecz. Byłem w biurze, kiedy jeden z moich pracowników przyszedł do mnie i powiedział mi, jak bardzo podziwia moje twórcze zdolności. Wyobrażasz to sobie? On myśli, że jestem twórczym geniuszem! Następnie wręczył mi niebieską wstążeczkę z napisem: «To, kim jesteś, stanowi wielką różnicę». Dał mi także dodatkową wstążeczkę i poprosił, bym znalazł kogoś, kogo chcę nią uhonorować. Kiedy wracałem do domu dzisiejszego wieczora, myślałem, kogo chciałbym uhonorować niebieską wstążeczką, i pomyślałem o tobie. Chcę tobie wręczyć niebieską wstążeczkę. W biurze mam gorący czas i kiedy wracam do domu, nie poświęcam ci zbyt dużo czasu. Krzyczę na ciebie, że nie przynosisz wystarczająco dobrych stopni, i za bałagan w twoim pokoju. Jednak dziś w jakiś sposób chciałem usiąść tu z tobą i powiedzieć ci, że to, kim jesteś, stanowi istotną różnicę. Poza twoją matką jesteś najważniejszą osobą w moim życiu. Jesteś wspaniałym dzieckiem i kocham cię”.

Zaskoczony chłopak zaczął szlochać i nie mógł przestać płakać. Całe jego ciało się trzęsło. Spojrzał na ojca i poprzez łzy powiedział: „Tato, dzisiejszego wieczora siedziałem w swoim pokoju i napisałem list do ciebie i mamy, w którym wyjaśniam, dlaczego zdecydowałem się popełnić samobójstwo, prosząc o przebaczenie. Zamierzałem targnąć się na swoje życie dziś wieczorem, kiedy będziecie z mamą spać. Miałem wrażenie, że w ogóle się o mnie nie troszczysz. List jest na górze. Teraz nie sądzę, żeby był on potrzebny”.
Ojciec poszedł na górę i znalazł list pisany z głębi serca, list pełen cierpienia i bólu. Kiedy powrócił do pracy, był nie tym samym człowiekiem. Przestał być zmierzły, a zamiast tego zaczął doceniać swoich pracowników, mówiąc im, iż to, kim są, stanowi wielką różnicę. Natomiast niższy rangą pracownik pomógł wielu młodym ludziom w planowaniu karier, a jednym z nich był syn wspomnianego szefa. Nigdy też nie zapominał powiedzieć im, że uczynili w jego życiu wielką różnicę.

Poza tym młodzi ludzie (uczniowie) i ich koledzy otrzymali cenną lekcję: to, kim jesteś, stanowi wielką różnicę.

Zatem już dziś zacznij cieszyć się tym, kim jesteś, gdyż każdy z nas jest wyjątkowy i niepowtarzalny. I nie zapomnij powiedzieć komuś, że to, kim jest, stanowi wielką różnicę w twoim życiu.

Dodaj do ulubionych 13 Wykop

Poleć Zgłoś nadużycie
Dodany przez użytkownika: Barbara Binkowski
Dodaj komentarz
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze - zaloguj się

Jeśli nie masz jeszcze konta w serwisie Pozytywne.com, zarejestruj się
Komentarze (15)
angel12
10.01.2012 17:19
czytając końcówkę miałam ciarki na ciele,daje do myślenia:)
Zirtael
3.09.2010 19:50
Naprawdę świetne! ;) Przypomina mi, że każda chwila, każde nasze działanie może komuś uratować życie..
Judy
20.01.2010 16:54
Wspaniałe...
dorotamaja
17.01.2010 14:55
piękne i wartościowe...
pa79.
18.10.2009 19:21
Jestem pod wrażeniem, fantastyczne...Przypominające człowieczeństwo...W naszych szkołach powninien być taki eksperyment, trzeba pomyśleć...
jędrek
jędrek
18.08.2009 20:31
piękne ale nieczęste. Pospiech nie pozwala i zapatrzenie w siebie i nie zawsze doczekamy się pozytywnej reakcji ale warto .
Nat
Nat
2.06.2009 22:47
musze przyznac, ze fajna historia... i faktycznie kilka slow nieraz moze zdzialac wiecej niz cokolwiek innego!

a pamietacie film 'podaj dalej'? podobna konwencja... tylko tam zakonczenie bylo tragiczne ;/
poprostuKe<wbr></wbr>ndi
poprostuKendi
27.03.2009 19:38
uuuu mocna rzecz... mocna z dwóch powodów:

po pierwsze
pokazuje, że często jesteśmy zapatrzeni na własne ja i zamykamy się na innych uniemozliwając budowanie z nami prawidłowych relacji, co może prowadzić do odosobnienia a w skrajnych przypadkach do tragedii
po drugie:
pokazuje, że nie trzeba robić wielkich rzeczy żeby zmienić swoja rzeczywistość; to właśnie małe dobre gesty mają największą moc sprawczą i powodują, że nie tylko my zaczynamy czuć się lepiej , ale rownież ludzie którzy nas otaczają.

Pod koniec czytania tego artykułu płakałam jak dziecko. tak niewiele brakowało by odszedł od nas niewinny chłopiec...czuł się niekochany, zaniedbywany, lekceważony, samotny... A ile jest takich dzieci? A ile jest ludzi dorosłych czujących się podobnie? a ile zamkniętych we własnych problemach?

Mi też kiedyś ktoś podał rękę dzięki czemu zaczęłam inaczej myśleć i dostrzegać swoja wartość. Na swoim przykładzie mogę powiedzieć o takich gestach: to działa.
Majeccka
Majeccka
23.03.2009 8:43
Śliczne...
Anula
Anula
9.03.2009 23:39
piekne