Gdy nic w naszym życiu nie sprawia nam radości

27.10.2009

Często czujemy się źle, że nic nam nie wychodzi, chodzisz zły i czujesz, że nie jesteś wcale nikomu potrzebny. Świat dla ciebie staje się koszmarem... Pytasz: czemu właśnie ja, czemu mnie to akurat spotkało?? Nie wiesz, jak poradzić sobie z problemami... To prawda, nie potrafimy cieszyć się z rzeczy, które są naprawdę ważne, doceniamy to po stracie kogoś lub czegoś...

Ja straciłam swoje szczęście wraz ze stratą Dorki - do tej pory nie mogę się pogodzić, że Dorki tu nie ma... Poznałam cudownego chłopaka, który stracił Mamę... Poznałam ją, ale zmarła - to straszna strata... Najgorsza jest myśl, że mój kochany już nigdy nie będzie do końca szczęśliwy, to strasznie boli, gdy widzę jego ból w oczach i żal... dlaczego właśnie jego to spotkało... wiem, że już nigdy nie będzie tak samo, bo wspomnienia będą wracały i ten ból.



Mówią "czas nie leczy ran - czas przyzwyczaja nas jedynie do bólu"... tak bardzo chciałabym, by był szczęśliwy, a ma tak ciężko... Pytam Boga dlaczego - dlaczego odchodzą ludzie - ci, których kochamy, a ci źli żyją, lecz jednak wierzę, że wszystko ma jakiś cel.. Bo przecież życie składa się ze skutków i z przyczyn... Czy człowiek to kiedyś zrozumie - myślę, że nie.

*Podaj mi dłoń, bym czuł, że mam przyjaciela*

Dodaj do ulubionych 6 Wykop

Poleć Zgłoś nadużycie
Dodany przez użytkownika:
Dodaj komentarz
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze - zaloguj się

Jeśli nie masz jeszcze konta w serwisie Pozytywne.com, zarejestruj się
Komentarze (9)
HappyGoLucky
2.04.2013 0:07
Tylko jak żyć z ogromnym bólem, który mimo upływu czasu nadal boli tak bardzo, że zabija w nas wszelką radość? Czasem nie strata poprzez śmierć jest najgorsza. Można stracić naprawdę wyjątkowe osoby a one nadal będą się uśmiechać i żyć, w przeciwieństwie do nas pozostawionych samym sobie... Mimo wszystko, próbujmy się uśmiechać, choćby na siłę, bo w końcu i to wejdzie w nawyk.
piksa
19.12.2012 23:37
Nie chcialam nikogo innego chcialam ja i powinnam ja wtedy bardziej szukac ale mialam tylko 14 lat i nic do gadania teraz zaluje tego. Wiem ze nigdy sobie tego nie wybacze ze nie zrobilam wszystkiego ze wyjechalam.Teraz po 9 latach mam sliczna suczke ktora kocham ponad zycie. Chociaz napoczatku bylo ciezko bo przypominala mi dore, nawet czesto ja mylilam i mowilam tak do niej. Ale teraz robie wszystko by dac jej wszystko czego dora nie miala chociaz tak na to zaslugiwala to byl taki madry i kochany pies. Pomimo uplywu lat nadal wierze ze kiedys dostane telefon z polski ze sie odnalazla ze Dora wrocila.
Prosze nie oceniajcie mnie po tym artykule kazdy ma cos czy kogos kto dla niego cos znaczy i oddal by zycie by cofnac czas i chociaz przez chwile znow z nia byc. Bog nie dal nam szansy sie pozegnac. Najgorsze zyc z mysla ze moze tam gdzies jest ze moze zyje...
piksa
19.12.2012 23:34
Czas nie wyleczyl ani ran ani nie zabral , bolu pozostawil zal i pytania na ktore nigdy nie dostane odpowiedzi. Kiedys obwinialam Boga, po rozmowie z przyjaciolka uwierzylam ze wszystko dzieje sie z jakiegos powodu i ze za to nie nalezy obwiniac Boga.. Jesnak po latach chyba znow zwatpilam, gdy kolejny raz zycie zadawalo cios.. Tak bardzo w Niego wierzylam, a strata wiary oznacza dla mnie to samo co smierc.. Dzieki Bogu znajdywalam ukojenie i wsparcie z trudnych chwilach, do momentu gdy nie zaczelam zastanawiac sie nad sensem istnienia..Nad tym czy naprawde cos istnieje po smierci,a co jest najbardziej zadziwiajace to to ze dzialo sie to w czasie modlitwy. Chce wierzyc, chce znow byc ta osoba ktora bylam wczesniej. Ale nie potrafie, nie potrafie pogodzic sie z tym ze jej juz nie ma, ze osoby ktore kocham zadaja mi najwiecej bolu. Tak moze juz nie tak czesto o tym mysle staram sie nie myslec, ale wszystko ale prawie wszystko przypomina mi ja, przypomina to ze moze zrobilam za malo, ze moze gdybym zrobila wiecej ona tu by teraz byla, ze gdybym nie myslala tylko o sobie i swoim szczesciu... Mysl ze ona moze gdzies tam jest, ze moze ma nowa rodzine.. lu cierpi gdzies i dalej na mnie czeka jest najgorsza i wlasnie to zabija mnie co wieczor ta mysl ze nie wiem co sie z nia dzieje .Pomimo uplywu 9 lat to boli tak samo i nigdy nie przestanie bo nie pogodze sie nigdy z mysla ze juz jej nie ma.Ze nie widze jak sie bawi, jak sie przytula. Boje sie ze kiesys zapomne jej twarz, ze nie bede mogla sobie jej przypomniev a przeciez byla przy mnie w najgorszych chwilach mojego zycia, kochala mocno i bezinteresownie a ja ja ja zawiodlam.Ona chyba czula ze tego roku zostanie u mojej babci dlatego odeszla..Wiem ze dla wielu wyda sie to dosyc dziwne i zalosne bo jak mozna kochac tak psa ale to nie byl zwykly pies to byla czesc mnie mialam tylko ja. Teraz po 8 latach dostalam nowego pieska, wczesniej uwazalam to za zdrade, ze fakt ze zastapie ja jakims innym jest zly, ze juz nikogo nie
romanj522
29.01.2011 10:38
Czas ma to do siebie że leczy rany,te na ciele i te na duszy,tylko nie trzeba drapać.Blizny niestety zostają i na jednym i na drugim,ale to są ślady żeby pamiętać że "TO SIĘ KIEDYŚ ZDARZYŁO".post piksy jest sprzed trzech lat,ciekawe czy teraz czuje tak samo???
annkah
23.04.2010 14:12
Wszyscy jesteśmy TUTAJ tylko na chwilę... cieszmy się nią kiedy trwa...
Justysia
3.12.2009 7:17
Strata bliskiej osoby jest stratą kogoś cennego, dla nas ważnego. Moja Mama odeszła 1.5 roku temu nagle i do dzisiaj nie mogę pogodzić się tym.Bardzo mi jej brakuje. Zgadzam się ze słowami, iż tak naprawdę dopiero widzimy ile straciliśmy cennego kiedy utracimy kogoś.
sophiya
15.11.2009 14:13
tak to właśnie wygląda, że ludzie 'dobrzy' odchodzą bo wykonali misję, a ludzie 'źli' mają tu jeszcze trochę do nauki.
ale podział ludzi na tych dobrych i tych złych wydaje mi się nie trafiony. nie ma ludzi z gruntu złych, tylko [uogólniając] z negatywnym bagażem doświadczeń. moim zdaniem.
Aneczka
30.10.2009 17:12
To chwilowe. Smutek w takiej sytuacji jest zupełnie zrozumiały. Ale pomyślcie... gdybyście tak zamiast się smucić odwiedzali choć raz w tygodniu dom starców, czy dom dziecka-są tam ludzie, którzy nie mają absolutnie nikogo (i nie będą mogli doświadczyć ani jak to jest kiedy komuś na nich zależy, ani jak to jest kogoś takiego stracić), albo stracili już wszystkich i wydaje im się, że nikt ważny nie pojawi się w ich życiu. Wy możecie to zmienić-możecie dać komuś uśmiech, radość... Wasz smutek wtedy też szybciej ewoluuje do bardziej znośnego stanu.
Pozdrawiam serdecznie!
julka69
29.10.2009 18:16
Rozumiem Twój ból i cierpienie Twojego ukochanego. Niedawno zmarła moja Pacjentka (jestem wolontariuszką). Była mi bliska niczym moja własna babcia, byłam przy niej w dniach, kiedy umierała. Do dziś nie umiem się pogodzić z jej odejściem, mimo że było to w sierpniu. Po prostu sądzę, że Bóg daje ludziom określoną liczbę zadań. Kiedy się je wypełni, wraca się do Niego. Nie powiem "nie smuć się", bo wiem, że takie słowa w gruncie rzeczy nie dają nic. Niedługo Święto Zmarłych - pomódl się za swoich bliskich. To jedyne, co możesz zrobić. Człowiek jest bezsilny i na wiele rzeczy nie ma wpływu, a jego mózg zbyt mały, żeby pomieścić całą tajemną wiedzę o życiu. Wiem, że jest ciężko, ale trzymaj się. Przesyłam wielki uśmiech:)