Zabawa w chowanego, czyli przypowiesc o milosci

2.01.2010

Wprawdzie święta już za nami, mimo to wierzę, że ów nieuchwytny, specjalny  nastrój dalej utrzymuje się w waszych domach i sercach pozostawiajac jakas nieuchwytna iskierke oczekiwania na cos niezwyklego, nieprzecietnego, nieokreslonego – jakis wyraz niewypowiedziancyh nadziei, pragnien i tesknot. Oczekiwan na cos specjalnego, na cos co wlasnie ten zblizajacy sie wielkimi krokami Nowy Rok przyniesie. A ze pozostajemy jeszcze owiani obloczkiem swiatecznej atmosfery, kiedy to zyczymy sobie pokoju, milosci, dobra i piekna, przeto tym bardziej jestesmy sklonni do refleksji i zadumy nad mijajacym rokiem, jak i pelni ufnosci, ze wlasnie ow Nowy Rok dajacy poczatek nowej dekadzie      bedzie czasem transformacji, sukcesow, zrealizowanych celow i spelnionych marzen.                        

Jeszcze mamy przed oczyma obraz roziskrzonej choinki, usmiechu na twarzach dzieci i radosnego oczekiwania na pierwsza gwiazdke. Jeszcze tkwimy  w owym magicznym nastroju, pelnym wzruszen i czarodziejskich doznan, kiedy nagle wszystko staje sie latwiejsze i kiedy to pomimo naszego zabiegania i szalonego tempa w w jakim zyjemy, udaje nam sie znalezc czas dla najblizszych, kiedy to chcemy dzielic sie z nimi naszymi najskrytszymi marzeniami, naszym czasem i uwaga. Czas w ktorym zapominamy o naszym ego, kiedy otwieramy sie na drugiego czlowieka, kiedy wlasnie z nim chcemy dzielic sie naszym szczesciem i radoscia. To czas, byc moze jedyny w calym roku kiedy gotowi jestesmy zobaczyc istote drugiego czlowieka, zajrzec w glab jego duszy i wyjsc na spotkanie owego wewnetrznego piekna, ktore kazdy z nas nosi w sobie.

Tego typu obrazy moglabym malowac w nieskonczonosc, dzis jednak chce sie skoncentrowac na jednym z podstawowych, jesli nie najistotniejszym skladniku noworocznych zyczen: milosci. I nie chodzi mi tu o wielka, romantyczna milosc czy tez bardziej zmyslowa jej odmiane, raczej mam na mysli milosc dojrzala, cierpliwa, wspolczujaca, ufna i pelna wiary w drugiego czlowieka i jego potencjal. Pelna ciepla, czulosci i zrozumienia dla slabosci drugiego czlowieka.Ta wielka, niepowtarzalna, o ktorej tak czesto marzymy, a ktorej czasami nie zauwazamy gdy niesmialo puka do naszych drzwi. Mowiac o milosci nie ograniczam sie jedynie do jej uczuciowego wymiaru, mam rowniez na mysl milosc rodzica do dziecka, milosc w stosunku do ukochanego zwierzaka czy tez milosc trudna, pelna przeszkod i niejednokrotnie pelna cierpienia.

Te wszystkie jej odcienie tylko dodaja barwy naszemu zyciu i jakze czesto  pomagaja nam byc lepszymi, dojrzalymi emocjonalnie jednostkami na drodze do wlasnego szczescia i osobistego rozwoju.                   

Jako ze przed nami Nowy Rok a wraz z nim nadchodzi czas kiedy to bedziemy sobie zyczyc szczescia i milosci, dzis chcialam dedykowac niniejsza bajke-przypowiesc wszystkim Czytelnikom i  Optymistom, tak aby stala sie ona inspiracja a zarazem motywem do poszukiwania i odnalezienia  tego co nadaje sens zyciu i stanowi cel naszego istnienia: milosci.

 Byc moze wielu z Was zna ten tekst, gdyz krazyl on w swoim czasie po internecie. Ja sama znalazlam go przy okazji poszukiwania pewnych informacji, i mimo iz nie jestem jego autorka postanowailam go zalaczyc, gdyz swietnie oddaje istote milosci.

 Powiadają, że pewnego razu spotkały się na Ziemi wszystkie uczucia i cechy ludzkich istot. I tak: Gdy Znudzenie ostentacyjnie ziewnęło po raz trzeci, Szaleństwo, jak zwykle obłędnie dzikie, zaproponowało: - Pobawmy się w chowanego! Intryga, niezmiernie zaintrygowana, uniosła tylko lekko brwi, a Ciekawość, nie mogąc się powstrzymać, spytała z typowym dla siebie zainteresowaniem: - W chowanego? A co to takiego? - To zabawa - wyjaśniło żywo Szaleństwo - polegająca na tym, iż ja zakryję sobie oczy i powoli zacznę liczyć do miliona. W międzyczasie wy wszyscy dobrze się schowacie, a gdy skończę liczyć, moim zadaniem będzie was odnaleźć. Pierwsze z was, na którego kryjówkę trafię, zajmie moje miejsce w następnej kolejce. Podekscytowany Entuzjazm zaczął tańczyć w towarzystwie Euforii, Radość podskakiwała tak wesoło, iż udało się jej przekonać do gry Wątpliwość, a nawet Apatię, której nigdy niczym nie dało się zainteresować.

Jednakże nie wszyscy chcieli się przyłączyć. Prawda wolała się nie chować, w końcu i tak zawsze ją odkrywano. Duma stwierdziła, że zabawa jest głupia, ale tak naprawdę w głębi duszy gryzło ją, iż pomysł wyszedł od kogo innego. Tchórzostwo z kolei nie chciało ryzykować.

- Raz, dwa, trzy - zaczęło liczyć Szaleństwo. Najszybciej schowało się Lenistwo, osuwając się za pierwszy lepszy napotkany kamień. Wiara pofrunęła do nieba, a Zazdrość ukryła się w cieniu Triumfu, który z kolei wspiął się o własnych siłach hen! Na sam szczyt najwyższego drzewa. Wspaniałomyślność długo nie mogła znaleźć dla siebie odpowiedniego miejsca, gdyż wszystkie kryjówki wydawały się jej idealne dla przyjaciół: krystalicznie czyste jezioro było wymarzonym miejscem dla Piękności, dziupla - w sam raz dla Nieśmiałości, motyle skrzydła stworzono dla Zmysłowości, powiew wiatru okazał się natomiast najlepszy dla Wolności. W końcu Wspaniałomyślność schowała się za promyczkiem słońca. Z kolei Egoizm znalazł sobie, jak sądził, wspaniałe miejsce: wygodne i przewiewne, a co najważniejsze - przeznaczone tylko, tylko dla niego. Kłamstwo schowało się na dnie oceanów, a może skłamało i tak naprawdę ukryło się za tęczą? Pasja i Pożądanie w porywie gorących uczuć, wskoczyli w sam środek wulkanu. Niestety wyleciało mi z pamięci, gdzie skryło się Zapomnienie, lecz to przecież mało ważne.

Gdy Szaleństwo liczyło dziewięćset dziewięćdziesiąt dziewięć tysięcy dziewięćset dziewięćdziesiąt dziewięć Miłość jeszcze nie zdołała znaleźć sobie odpowiedniego miejsca. W ostatniej chwili odkryła jednak zagajnik dzikich róż i schowała się wśród ich krzaczków. - Milion - krzyknęło na końcu Szaleństwo i dziarsko zabrało się do szukania. Od razu, rzecz jasna, odnalazło schowane parę kroków dalej Lenistwo. Chwilę potem usłyszało Wiarę rozmawiającą w niebie z Panem Bogiem. W ryku wulkanów wyczuło natomiast obecność Pasji i Pożądania. Następnie, przez przypadek, odnalazło Zazdrość, co szybko doprowadziło je do kryjówki Triumfu. Egoizmu nie trzeba było wcale szukać, gdyż jak z procy wyleciał ze swej kryjówki, kiedy okazało się, iż wpakował się w sam środek gniazda dzikich os. Trochę zmęczone szukaniem Szaleństwo przysiadło na chwilę nad stawem i w ten sposób znalazło Piękność. Jeszcze łatwiejsze okazało się odnalezienie Wątpliwości, która, niestety, nie potrafiła się zdecydować, z której strony płotu najlepiej się ukryć. W ten sposób wszyscy zostali znalezieni: Talent wśród świeżych ziół, Smutek - w przepastnej jaskini, a Zapomnienie... cóż, już dawno zapomniało, iż bawi się w chowanego.

Do znalezienia pozostała tylko Miłość. Szaleństwo zaglądało za każde drzewko, sprawdzało w każdym strumyczku, a nawet na szczytach gór i już, już miało się poddać, gdy odkryło niewielki różany zagajnik. Patykiem zaczęło odgarniać gałązki... Wtem wszyscy usłyszeli przeraźliwy okrzyk bólu. Stało się prawdziwe nieszczęście! Różane kolce zraniły Miłość w oczy. Szaleństwu zrobiło się niezmiernie przykro, zaczęło prosić, błagać o przebaczenie, aż w końcu poprzysięgło zostać przewodnikiem ślepej z jego winy przyjaciółki. I to właśnie od tamtej pory, od czasu, gdy po raz pierwszy bawiono się na Ziemi w chowanego, Miłość jest ślepa i zawsze towarzyszy jej Szaleństwo.  (M. Podleśny)

I kiedy na zewnatrz niebo pokryje sie tecza fajerwerkow, kiedy w powietrzu strzelac beda korki od szampana i kiedy caly swiat pograzy sie w noworocznym szalenstwie, byc moze gdzies niedaleko na roziskrzonym od gwiazd sniegu w magicznej atmosferze ktos nagle odkryje cud milosci i zbawienia. Milosci, ktora zostawi na trwale swoj slad, ktora pokona wszystkie bariery przynoszac w zamian wolnosc, radosc, natchnienie  i cud tworzenia.

I choc w przypowiesci o zabawie w chowanego milosc ukazana jest w nieco bardziej fizycznym wymiarze, ja, poza jej namietnym wymiarem, chce zyczyc wszystkim Optymistom by mieli odwage wyjsc jej na poszukiwanie, by mieli oczy i serca otwarte by znalezc ja skromnie ukryta za krzaczkiem roz. By odnalezli kwitnace roze w zimie, ogrzali je cieplem swoich serc i pielegnowali troskliwie. By ta, ktora ukryla sie za krzaczkiem rozy towarzyszyla wszystkim po wszystkie dni i by kazdego dnia potrafili dostrzec jej piekno. Bo czy jest cos piekniejszego od zobaczenia swiata w ziarenku piasku, a nieba w polnym kwiecie? Chwili kiedy jestesmy w stanie zawrzec nieskonczonosc w naszych dloniach, a wiecznosc w godzinie – czyz nie to wlasnie oddaje istote milosci?

 

Czego wszystkim Czytelnikom i Optymistom na caly rok zycze.

Szczesliwego Nowego Roku!

 

Barbara Binkowski

 31.12.09

źródło: BARBARA B.
Dodaj do ulubionych 3 Wykop

Poleć Zgłoś nadużycie
Dodany przez użytkownika:
Dodaj komentarz
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze - zaloguj się

Jeśli nie masz jeszcze konta w serwisie Pozytywne.com, zarejestruj się
Komentarze (3)
Soffia
13.12.2014 18:04
Piękna i wzruszająca :)
OPTY2902
8.02.2010 0:00
Przepiękna i jakże mądra przypowieść.Ostatnio tak brak mi radości,że postanowiłam poszukać jej na tym portalu i choć jestem tu od niedawna czuję że dzięki pozytywnym tego portalu łatwiej będzie mi zwalczać pesymizm.Dziękuję Tobie Basiu że umieściłaś tu tą przypowieść,która nasuwa tak wiele pozytywnych refleksji.
zuziaizara
4.02.2010 10:57
Piękna przypowieść :)