Choć tak niepozorne i kruche, fascynuje od wieków. Żywi, leczy, kojarzy się z dziełem stworzenia. Krótko mówiąc: skłania do filozoficznej zadumy i poszukiwania odpowiedzi na pytanie, co było pierwsze: jajko czy kura?
Chyba każdy w dzieciństwie na pytanie: "co?", odpowiadał: "jajco!". A gdy zobaczył coś śmiesznego, krzyczał: "ale jaja!". Mało jest słów, którym udało się zrobić tak wielką karierę. Są kury znoszące złote jaja, jaja jak berety, jajcarze, którzy robią jaja bliźnim, czasem jajogłowym. Jak wynika z badań, zarówno jednych, jak i drugich jest coraz więcej.
Według CBOS z roku na rok jesteśmy coraz szczęśliwsi, coraz bardziej usatysfakcjonowani i generalnie wszystko idzie nam coraz lepiej. A to jak nic sprzyja nastrojowi do jaj. Pełną satysfakcję z życia deklaruje ponad 19 proc. badanych. Pozostałe 48 proc. jest raczej z niego zadowolona, a 27 proc. - średnio, ale znośnie. Na brak życiowej satysfakcji skarży się - uwaga - zaledwie 1 proc. Polaków! A to już jest zdecydowany rekord ostatnich jedenastu lat!
Jak nigdy wcześniej przychylnym okiem nie tylko spoglądamy na żartownisiów i jajcarzy, sami coraz chętniej się w nich zabawiamy. Robienie jaj stało się ostatnio najpopularniejszym sposobem na przetrwanie w kraju, gdzie za karuzelą polityczną nadążyć nie mogą nawet ci, którzy postanowili się nią przejechać. Są wśród nich i tacy, którym z jajami wszystko się kojarzy, choćby to było pozbawione najmniejszego sensu. Jak Leszkowi Millerowi, który powiedział: "bracia Kaczyńscy są nie tylko z tej samej partii, ale z tego samego jaja".
(...)
Czarodziejskie jaja
Z jaj jednak rodziło się nie tylko dobro. Legenda mówi o czarownicy, która przybrawszy postać gęsi, wysiadywała jaja. Kiedy strzelec ją ubił, zmieniła się w kobietę. W gnieździe znaleziono trzy jaja, które rozbito. W jednym był deszcz, w drugim grad, a w trzecim krew, co miało bez wątpienia oznaczać wojnę. Jajka były składnikiem wielu czarnoksięskich eliksirów, a z podłożonego ropusze jaja kurzego wykluwał się bazyliszek - stwór o morderczym spojrzeniu.
Jaja pojawiały się później jako element "magicznych" sztuczek iluzjonistów, którzy wyjmowali je z kapelusza, zza uszu pięknych pań. Jedną z prostszych sztuczek było poproszenie ochotnika z widowni, by spróbował postawić jajo. Śmiechu było co niemiara, kiedy nieszczęśnik męczył się z zadaniem. A rozwiązanie jest banalnie proste! Stara hiszpańska opowieść mówi o głupim Jasiu, który potrafił postawić jajko na sztorc na marmurowym blacie (nadtłukując co prawda skorupkę), czego nie umieli dokonać mędrcy.
W 1550 r. opowieść została przez włoskiego architekta Giorgio Vasariego przerobiona na anegdotę o Brunelleschim, a w 1565 r. przez Benzoniego - o Kolumbie. I tak powstało powiedzenie o jajku Kolumba, które określa zaskakująco prosty pomysł rozwiązania skomplikowanego zadania, zawiłego problemu. Gdyby wszystko w życiu było równie proste, miałoby ono zapewne kształt idealny. Swoją drogą, do złudzenia przypominające pewne niepozorne i kruche dzieło stworzenia...
Zamiast piorunochronu
Przez całe lata kurze skorupki były niezastąpione. Dodawano je do paszy, nawożono nimi ziemię, a nawet umacniano dachy. Podobno nic innego, jak zaprawa ze skorupek po jajkach nie chroniło tak skutecznie przed piorunami.
Sesje śmiechu
Jajcarzy dawno już docenili Amerykanie. Z rozmaitych badań i analiz przeprowadzonych na pracownikach amerykańskich firm wynika, że poczucie humoru i dowcipkowanie w biurze nie tylko zwiększa satysfakcję z samej pracy, ale także poprawia jej wydajność i chroni przed chorobami, m.in. przed zawałem i nadciśnieniem.
Ponad 60 proc. amerykańskich pracodawców twierdzi, że pewna doza humoru w godzinach pracy nie tylko nie burzy rytmu, ale przyczynia się także do osiągnięcia sukcesu. W niektórych firmach, tuż przed rozpoczęciem pracy, organizowane są nawet specjalne sesje śmiechu, podczas których pracowników wprawia się w dobre samopoczucie, które ma im wystarczyć na cały dzień.
Żółtko miejskie dla niewiasty
Do XV w., czyli do czasów wynalezienia techniki olejnej, tempera była najpopularniejsza technika malarska w Europie. Cennino Cennini tak mówi o temperze jajowej: "Pierwszy rodzaj polega na zmieszaniu białka i żółtka, dodaniu do nich soku z drzewa figowego i dokładnym zmieszaniu. Potem do mieszaniny tej dolewa się rozcieńczonego wina i uciera barwniki. Jeżeli położysz temperę grubą warstwą, to farba szybko popęka i oderwie się od ściany. Drugi rodzaj tempery składa się z samego żółtka. (...) Żółtko jasne (miejskich kur) należało stosować do malowania twarzy kobiecych. Żółtko ciemne (kur wiejskich) do malowania twarzy smagłych".
Tekst pochodzi z magazynu Dzień Dobry








































Jeśli nie masz jeszcze konta w serwisie Pozytywne.com, zarejestruj się