Uczmy się szczęścia

21.04.2006

Amerykanie mają obsesję na punkcie szczęścia. Pogoń za nim, koniec końców, zapisana jest w Deklaracji Niepodległości.


Ale choć od 50 lat dobrobyt Stanów Zjednoczonych nieprzerwanie rośnie, dobre samopoczucie nie zawsze dotrzymuje mu kroku. Edward Diener, profesor psychologii na Uniwersytecie Illinois, od 25 lat bada, dlaczego tak się dzieje.



Zamiast podejścia do tematu w tradycyjny dla psychologii sposób leczenia negatywnych emocji, Diener przyglądał się czynnikom wywołującym zadowolenie. Tygodnik „Time” ochrzcił go w ubiegłym roku „Doktorem Szczęście”.

Innymi słowy - jego szklanka jest w połowie pełna. Chętnie się nią dzieli.

Przejdźmy od razu do sedna. W czym tkwi tajemnica szczęścia?

Zanim do niej dotrzemy, musimy wiedzieć, czy naprawdę chcemy być jeszcze bardziej szczęśliwi? Czy powinniśmy być bardziej szczęśliwi? Ponieważ nie można nikogo uszczęśliwiać na siłę. To nieskuteczne.

A czy to dobrze jest być szczęśliwym?

Odpowiedź brzmi - jak najbardziej. Jeśli człowiek nie jest szczęśliwy, chodzi zestresowany, staje się bardziej podatny na choroby. Stres zmniejsza skuteczność systemu odpornościowego. Istnieją dane, które sugerują, że szczęśliwi ludzie żyją dłużej. Nieszczęśliwcom nie udaje się zdobywać popularności, są niepewni siebie, nie mają towarzystwa.

Czy śmiech jest najlepszym lekarstwem?

Śmiech nie jest złą rzeczą. Pojawia się coraz więcej danych o tym, że śmiech dobrze wpływa na ludzi. Jest dobrą reakcją na stres. Czy śmiech jest dobry? Tak. Czy poczucie humoru jest dobre? Tak. Czy to jedyna rzecz? I czy wystarczająca? Nie.

Trzeba ostrożnie podchodzić do opinii, według których śmiech jest magicznym środkiem. Oprócz śmiechu, człowiek potrzebuje w życiu jeszcze sensu i celu. Jestem bardzo podejrzliwy w stosunku do wszelkich prostych odpowiedzi.

Ludzie mówią: „Jaki jest klucz do zdrowia?” I odpowiedź brzmi: “Prawidłowa dieta. Ćwiczenia. Niepalenie papierosów. Zapinanie pasów bezpieczeństwa”. Czyli jest kilka warunków, które trzeba spełnić, by cieszyć się dobrym zdrowiem. Myślę, że ze szczęściem jest podobnie.

Czy gromada przyjaciół daje szczęście?

Prawdopodobnie coś w tym jest. Świadczyć o tym może następujące doświadczenie: po wprawieniu ludzi w dobry nastrój, każe im się czekać pojedynczo w pustym pokoju. Następnym razem pozostawia się ich tam razem z innym. Ludzie, którzy są w dobrym nastroju, raczej będą woleli czekać w pokoju razem z innymi i móc rozmawiać.

A co z pieniędzmi?

Po przekroczeniu pewnego poziomu, rosnące dochody przestają przynosić szczęście. Jeśli ktoś wychowywał się w biedzie, a następnie doszedł do poziomu klasy średniej, widać u niego wyraźną poprawę dobrostanu w różnych płaszczyznach, również życiowej satysfakcji. Przechodzenie z klasy średniej do wyższej wciąż przynosi poprawę, ale nie jest ona już tak bardzo odczuwalna.

Nie znaczy to, że dążenie do większych pieniędzy czyni ludzi nieszczęśliwymi. Każdy do pewnego stopnia ich potrzebuje i o nie zabiega. Ale jeśli troszczysz się bardziej o pieniądze niż o miłość, to raczej nie będziesz zbyt szczęśliwy.
Dodaj do ulubionych 0 Wykop

Poleć Zgłoś nadużycie
Dodany przez użytkownika:
Dodaj komentarz
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze - zaloguj się

Jeśli nie masz jeszcze konta w serwisie Pozytywne.com, zarejestruj się
Komentarze (2)
darek
darek
15.01.2009 21:45
Kasiu dokładnie myślę tak jak ty, ten portal to słoneczko na pochmurne dni i odskocznia od problemów dnia powszedniego ;) Pozdrawiam.
Kasia
Kasia
10.01.2008 17:05
Witam seredcznie. Bardzo się cieszę, że istnije ten portal. Nawet jeśli człowiekowi nie jest łatwo, to może przeczytać coś pozytwynego i budującego. Dużo tu ciepła, humoru, a pogodne listy emailowe na mojej skrzynce to złote myśli, perełki, które czasem stają się drogowskazem. Miło, że jesteście :)