Zasada pierwsza jest taka, że robimy to małymi dawkami. Uzdrawianie przestrzeni jest, podobnie jak uzdrawianie organizmu, powolnym procesem. Podobnie jak nie możemy łyknąć całego opakowania polopiryny i wierzyć, że postawi nas w momencie na nogi – takie cuda zdarzają się co najwyżej w reklamie telewizyjnej – tak nie możemy uzdrowić czegoś, co gromadziło się przez lata, jedną szokową akcją. Dajemy sobie dość czasu i dzień po dniu, po troszeczku, zabieramy się do dzieła. A że jest to inny sposób na porządkowanie, zwykłego sprzątania, jak odkurzanie podłóg, czy wymycie wanny, nie zaniedbujemy. W oczyszczaniu przestrzeni metodą Feng Shui chodzi o powolne uwalnianie energii, która zamarła w zakurzonych kątach, starych ubraniach, stosach gazet. Nie da się tego zrobić na raz, ani nawet na dwa razy, choćbyśmy się nie wiem jak zawzięli. Nastawmy się na kilka miesięcy i nie stresujmy się pośpiechem. Lata całe żyliśmy na starych śmieciach, nie mając bladego pojęcia o Feng Shui, wytrzymamy jeszcze te parę miesięcy. I jeszcze jedno, zwykle nie żyjemy w pojedynkę, więc musimy jakoś rozdzielić pracę na wszystkich członków rodziny. W miarę oczyszczania przestrzeni wokół nas oczyszczamy się również wewnętrznie. Indywidualnie. A zatem nikt za nas tego zrobić nie jest w stanie. Dlatego należy wtajemniczyć w nasze zamiary resztę rodziny i liczyć na współpracę. Rodzina zresztą szybko się do tego przekona, bo nie oznacza to aż tak dużo pracy, a efekt jest natychmiastowy. Spójrzmy na pierwsze zadanie: dziś okurzamy wszystkie kąty w mieszkaniu. Nic innego. Ale inaczej. Nie tylko kąt, jaki tworzy podłoga ze ścianami, ale także ściany ze sobą, a więc w pionie, oraz ściany ze sufitem. Jeżeli to tylko jest możliwe, odsuwamy meble z kątów na tyle, żeby można było za nie sięgnąć rurą od odkurzacza, i tak już zostawiamy. Kąty powinny być wolne, bo tam energia gromadzi się i zastyga. Dlatego właśnie tam zbiera się najwięcej kurzu i pajęczyn. Gdy przejedziemy tam szczotką, czy odkurzaczem, nie tylko zbieramy kurz, ale powodujemy ruch powietrza. I o to chodzi. To jest pierwsza dawka uwolnionej energii. Powinniśmy ją poczuć. I na dziś to wszystko. Energię, którą właśnie odzyskaliśmy, wykorzystujemy na zrobienie czegoś, na co od dawna mieliśmy ochotę, ale brak nam było sił. Teraz je mamy. Możemy porozmawiać z synem, nauczyć wreszcie córkę, jak się robi staranny makijaż, obejrzeć sobie nagrany przed paroma tygodniami film „Zakochany Szekspir”, skoczyć do teatru lub odwiedzić przyjaciół, napisać zaległy list do kuzynki w Kanadzie, pouczyć się angielskiego razem z Wyborczą lub poczytać ostatniego Pilcha. Możemy też nie zrobić kompletnie nic. Usiąść i posiedzieć sobie jakiś czas bezmyślnie, dać odpocząć mózgowi.
Wiatr i woda, czyli poznaj filozofię Feng Shui
Elżbieta Binswanger-Stefańska
10.05.2006
Zasada pierwsza jest taka, że robimy to małymi dawkami. Uzdrawianie przestrzeni jest, podobnie jak uzdrawianie organizmu, powolnym procesem. Podobnie jak nie możemy łyknąć całego opakowania polopiryny i wierzyć, że postawi nas w momencie na nogi – takie cuda zdarzają się co najwyżej w reklamie telewizyjnej – tak nie możemy uzdrowić czegoś, co gromadziło się przez lata, jedną szokową akcją. Dajemy sobie dość czasu i dzień po dniu, po troszeczku, zabieramy się do dzieła. A że jest to inny sposób na porządkowanie, zwykłego sprzątania, jak odkurzanie podłóg, czy wymycie wanny, nie zaniedbujemy. W oczyszczaniu przestrzeni metodą Feng Shui chodzi o powolne uwalnianie energii, która zamarła w zakurzonych kątach, starych ubraniach, stosach gazet. Nie da się tego zrobić na raz, ani nawet na dwa razy, choćbyśmy się nie wiem jak zawzięli. Nastawmy się na kilka miesięcy i nie stresujmy się pośpiechem. Lata całe żyliśmy na starych śmieciach, nie mając bladego pojęcia o Feng Shui, wytrzymamy jeszcze te parę miesięcy. I jeszcze jedno, zwykle nie żyjemy w pojedynkę, więc musimy jakoś rozdzielić pracę na wszystkich członków rodziny. W miarę oczyszczania przestrzeni wokół nas oczyszczamy się również wewnętrznie. Indywidualnie. A zatem nikt za nas tego zrobić nie jest w stanie. Dlatego należy wtajemniczyć w nasze zamiary resztę rodziny i liczyć na współpracę. Rodzina zresztą szybko się do tego przekona, bo nie oznacza to aż tak dużo pracy, a efekt jest natychmiastowy. Spójrzmy na pierwsze zadanie: dziś okurzamy wszystkie kąty w mieszkaniu. Nic innego. Ale inaczej. Nie tylko kąt, jaki tworzy podłoga ze ścianami, ale także ściany ze sobą, a więc w pionie, oraz ściany ze sufitem. Jeżeli to tylko jest możliwe, odsuwamy meble z kątów na tyle, żeby można było za nie sięgnąć rurą od odkurzacza, i tak już zostawiamy. Kąty powinny być wolne, bo tam energia gromadzi się i zastyga. Dlatego właśnie tam zbiera się najwięcej kurzu i pajęczyn. Gdy przejedziemy tam szczotką, czy odkurzaczem, nie tylko zbieramy kurz, ale powodujemy ruch powietrza. I o to chodzi. To jest pierwsza dawka uwolnionej energii. Powinniśmy ją poczuć. I na dziś to wszystko. Energię, którą właśnie odzyskaliśmy, wykorzystujemy na zrobienie czegoś, na co od dawna mieliśmy ochotę, ale brak nam było sił. Teraz je mamy. Możemy porozmawiać z synem, nauczyć wreszcie córkę, jak się robi staranny makijaż, obejrzeć sobie nagrany przed paroma tygodniami film „Zakochany Szekspir”, skoczyć do teatru lub odwiedzić przyjaciół, napisać zaległy list do kuzynki w Kanadzie, pouczyć się angielskiego razem z Wyborczą lub poczytać ostatniego Pilcha. Możemy też nie zrobić kompletnie nic. Usiąść i posiedzieć sobie jakiś czas bezmyślnie, dać odpocząć mózgowi.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać artykuły do ulubionych - zaloguj się
Jeśli nie masz jeszcze konta w serwisie Pozytywne.com, zarejestruj się
Dodaj do ulubionych
5
Wykop
Jeśli nie masz jeszcze konta w serwisie Pozytywne.com, zarejestruj się
Poleć Zgłoś nadużycie
Dodany przez użytkownika: Elżbieta Binswanger-Stefańska
Tagi:




































Jeśli nie masz jeszcze konta w serwisie Pozytywne.com, zarejestruj się
No i coooo??? odkryli że sprzątać trzeba-to może też wynaleźli koło i odkryli słońce??? żółtki wciskają kit a bez ich Feng-coś tam ja sobie sprzątam w mieszkaniu bo tak mnie Matula wychowała.
Jeszcze proszę o pomoc -gdzie zdobyć obraz tego żyda liczącego pieniądze i czy to ma być oryginał czy kopia też ujdzie taka z targu od chińczyka??? :)
Od tysiącleci bieda tam ,wyzysk .Rżnęli się sami ,rżnęli ich jak barany japończycy francuzi,pot
Obrazek należy powiesic tylem do drzwi zeby przynosil pieniadze a nie wynosil. najlepiej nad drzwiami