Zarządzanie kącikami ust

15.05.2006

Rozmowa z Piotrem Szarotą, psychologiem kulturowym, autorem książki „Psychologia śmiechu”

Aleksandra Szarłat: – Amerykańskich turystów udających się do Francji ostrzega się w przewodnikach przed uśmiechaniem się do obcych. Jeszcze więcej nieporozumień wiąże się z uśmiechem japońskim, który dla człowieka Zachodu wciąż pozostaje zagadką. Nie można się po prostu uśmiechać?



Piotr Szarota: – Wszystko zależy od kontekstu kulturowego. Inną funkcję pełni uśmiech amerykański, a inną francuski czy japoński. Ten amerykański, szeroki, podczas którego obnaża się zęby, jest jak fajka pokoju, sygnalizuje dobre intencje i domaga się odwzajemnienia. We Francji uśmiech jest przesunięty ze sfery publicznej do prywatnej: silnie wiąże się z emocjami. To nas łączy z Francuzami – uśmiech na pokaz rodzi z reguły podejrzenia, stąd uwagi w przewodnikach dla Amerykanów. Jeśli uśmiechamy się mimo złego samopoczucia, jest to niewłaściwe, bo jesteśmy nieszczerzy. W Japonii spotykamy się z uśmiechem kurtuazyjnym. Ale też może on oznaczać co innego, np. pokrywać emocje, których w tej kulturze się nie wyraża, np. wstyd. Raczej maskuje się tam przed obcymi prawdziwe intencje i myśli. Turystę z Europy może zadziwić obraz Japończyka, który nie zdążył na pociąg i uśmiecha się do siebie. Takie jest życie – mówi ten uśmiech – czasem coś się udaje, a czasem nie, i trzeba to przyjąć z pogodą ducha. Pokorna afirmacja losu jest wpisana w japońską tradycję filozoficzną i religijną.


Turyści wracający z Tajlandii są zachwyceni radosnym klimatem tej części świata.

To wrażenie jest tym silniejsze, z im bardziej posępnego kraju przyjechali. Polak w Tajlandii zostanie oszołomiony orgią uśmiechów, bo taki widok jest sprzeczny z jego codziennym doświadczeniem. Trudno też będzie mu znaleźć klucz do zrozumienia tego zjawiska. Tymczasem jest to uśmiech konwencjonalny. Może on też znaczyć: Nie przejmuj się, lub: Mniejsza o to, zaoszczędźmy innym cierpień, nie odbierajmy im radości życia. Czasem bywa wyrazem dobrej woli czy życzliwości, a czasem – podobnie jak w Japonii – pokrywa emocje, których nie powinno się okazywać publicznie. Zdarza się, że taki uśmiech może być uznany przez cudzoziemca za wyraz kpiny, a nawet obrazy. Bo jak odczytać zachowanie Taja, który promiennie uśmiechnięty tłumaczy, że nie ma wolnych miejsc w hotelu albo że zginął nasz bagaż, podczas gdy my oczekujemy współczucia lub troski.

Na czym polega specyfika uśmiechu w krajach muzułmańskich?

W przeciwieństwie do krajów Zachodu to mężczyźni uśmiechają się tam częściej, przynajmniej w sytuacjach publicznych. Uśmiech, a nawet spojrzenie kobiety na obcego mężczyznę może być uznane za przejaw zalotności czy grzesznych intencji. Na wszelki wypadek jej twarz pozostaje częściowo lub całkowicie zasłonięta. Świat muzułmański jest jednak złożony i wpychanie do tego samego worka Afganistanu, Indonezji i Turcji nie jest najlepszym pomysłem. Co więcej, różnice widoczne są nawet w obrębie jednego kraju. Nawiasem mówiąc, akurat płciowe nacechowanie uśmiechu nie powinno nas dziwić, z podobnym zjawiskiem mamy do czynienia w Polsce. Zupełnie niewinny uśmiech kobiety często bywa nadinterpretowany jako zaproszenie do flirtu.

Ryszard Kapuściński pisał, że „uśmiech w Polsce wywołuje podejrzenie”. W PRL chyba jeszcze mniej się uśmiechaliśmy?

Uśmiech był wtedy znacznie bardziej prywatny niż teraz, gdy powoli wyprowadzany jest na ulicę. Do obcych bezpieczniej było się nie uśmiechać, bo nie wiadomo, o co chodziło
Dodaj do ulubionych 0 Wykop

Poleć Zgłoś nadużycie
Dodany przez użytkownika:
Dodaj komentarz
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze - zaloguj się

Jeśli nie masz jeszcze konta w serwisie Pozytywne.com, zarejestruj się
Komentarze (1)
Tina54
Tina54
16.05.2006 18:56
Bardzo ciekawy artykuł.
poprawil mi nastrój.
Własnie sie usmiecham:-)