Mam troje dzieci, firmę, męża, który ma własną firmę, dom, ogródek i dużą rodzinę, a to oznacza, że czas jest dla mnie bardzo ważny. Zazwyczaj pędzę jak szalona, żeby zdążyć ze wszystkim − i czasami muszę poprzestać na chęciach, gdyż nie udaje mi się wszystkiego załatwić i pogodzić. Dużo czasu spędzam w samochodzie, przemieszczając się z jednego miejsca do drugiego, i często się spóźniam. Ostatnio zostałam zatrzymana w połowie drogi do domu, bez możliwości przyspieszenia powrotu.
W drodze cały czas myślałam o wszystkich rzeczach, które jeszcze dziś muszę zrobić: przygotować kolację, wykąpać dzieci, pomóc im z zadaniem domowym, posprzątać dom, przygotować ubrania na rano, zapłacić rachunki, przejrzeć pisma z banku… gdy nagle auto przede mną gwałtownie zahamowało i zatrzymało się na środku drogi. Wcisnęłam hamulec, także się zatrzymałam i dostrzegłam powód postoju. Procesja pogrzebowa.
Najpierw pomyślałam: „O Boże, nie! Nie mam na to czasu!”. Zjechałam na pobocze, wysiadłam z samochodu i wtedy dotarło do mnie, że spędzę w tym miejscu dłuższą chwilę, gdyż moim oczom ukazał się tłum ludzi idących oddać cześć zmarłemu.
Wyłączyłam silnik. Nie miałam pojęcia, co znaczy „dłuższa chwila”, gdyż procesja wychodziła zza rogu na ulicę. Pozostało mi czekać. I tak, zostawiona sama w ciszy, miałam chwilę, aby zastanowić się nad życiem. My, czekający na poboczu, żyjący własnym życiem, pędzący codziennie, aby dostać to, czego chcemy, nie mamy czasu na nic, ale kiedy trzeba − poza grzecznością i obowiązkiem − zatrzymujemy się.
Życie na chwilę się zatrzymało i wszyscy mieliśmy czas, aby zastanowić się i dostrzec nie tylko smutek rodziny pogrążonej w żalu i tęsknocie za swoim bliskim, ale także zauważyć, że pewnego dnia my też będziemy na czele takiej procesji.
Można zauważyć, że są dwie rzeczy, które zrównują wszystkich ludzi: śmierć i 24 godziny. Każdy z nas każdego dnia ma 24 godziny do wykorzystania. Nie możesz kupić więcej czasu. Nie możesz siłą uzyskać go więcej. Ty i bezdomny na ulicy macie dokładnie tyle samo czasu. Tak samo Ty i najlepszy chirurg na świecie macie tyle samo czasu. Jak wykorzystujesz swój czas?
Tak samo naszą równością jest śmierć. Nieważne, kim jesteś, skąd pochodzisz, kogo znasz, ile masz pieniędzy − pewnego dnia Ty też będziesz przewodził tej procesji. Pytanie brzmi: jak długa będzie Twoja procesja?
Gdy tak obserwowałam pochód, który zmusił mnie do postoju, zrozumiałam, że ten człowiek wybrał i mądrze wykorzystywał swoje 24 godziny. Tłum ludzi się nie kończył. Cóż, naprawdę, naprawdę dobrze! Sznur ludzi ciągnął się już kilometr i nie było widać końca.
Przez jeden moment tamtego dnia zatrzymałam się w mojej pośpiesznej podróży przez życie i poważnie się zastanowiłam, dokąd podążam tą drogą zwaną życiem, co to wszystko dla mnie znaczy i czy naprawdę kieruję się we właściwym kierunku, tam gdzie chcę? Prawdą jest, że było warto się wtedy zatrzymać!
Przystanek na drodze życia
4.10.2006
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać artykuły do ulubionych - zaloguj się
Jeśli nie masz jeszcze konta w serwisie Pozytywne.com, zarejestruj się
Dodaj do ulubionych
1
Wykop
Jeśli nie masz jeszcze konta w serwisie Pozytywne.com, zarejestruj się
Poleć Zgłoś nadużycie
Dodany przez użytkownika:
Tagi:


































Jeśli nie masz jeszcze konta w serwisie Pozytywne.com, zarejestruj się
sama gonię tylko po to żeby zdążyć... żeby wyrobić się na zakręcie i dostać to o co sie tyle starało... mam kilka sprawdzianów w tym tygodniu... martwię sie że nie zdążę... tak na pewno będzie... wiem... ale robię wszystko powoli żeby pomyśleć zapamiętać to co najważniejsz
przedtem biegłam na łeb na szyje żeby tylko wkuć i spadać teraz nie... zrozumiałam że warto powiedzieć sobie stop...
Życzę wszystkim wytrwałości w ulepszaniu siebie.
Czytam teraz książkę "Potęga teraźniejszo
Musiałem wszystko przemyśleć od nowa i zacząć panować nad swoim życiem co mam nadzieją zaczyna mi się udawać, ale aby to osiągnąć trzeba z prędkości 200km/h zatrzymać się do 0 aby pojąć pewne sprawy.
Tego wam życzę